No i już po przeprowadzce. Łatwo, szybko i bezboleśnie nie było, ale najważniejsze, że się udało i mamy ten bałagan za sobą :) Teraz tylko ogarnianie nowej rzeczywistości, mieszkania, miasteczka, itd., więc mam co robić.
Póki co nie jestem w stanie powiedzieć za wiele o Pontarlier i okolicy ponieważ praktycznie cały czas robię coś w domu, a wychodzę to tylko po szybkie zakupy do pobliskiego hipermarketu. Pogoda poza tym nie nastraja do spacerów bo ciągle leje i jest po prostu zimno! 10 stopni na plusie na początku czerwca, to raczej nie jest aura, na którą się czeka cały rok... Tak tęsknię za latem, ciepłem i słońcem, a niestety mamy z tym wszystkim problem we Francji ostatnimi czasy. No cóż, na pogodę nie mam wpływu więc teoretycznie nie powinnam się nią przejmować. Z drugiej jednak strony chciałabym wyjść na długi, ciepły spacer, włożyć japonki, poczuć słońce na twarzy i oddychać głęboko czystym, górskim powietrzem... Ach, marzenie ściętej głowy, ale prognozy mówią, że pod koniec przyszłego tygodnia ma być cieplej i słoneczniej. Oby!
Na razie nie zrobiłam żadnych zdjęć w nowym mieście, ale na pewno niedługo to nadrobię. W przyszłą niedzielę wybieramy się na wycieczkę po okolicy (o ile pogoda nie pokrzyżuje naszych planów) i wtedy na pewno będzie dużo nowych miejsc i fotek na blogu :)
Powracając jednak do Pontarlier, to jest to naprawdę malutkie miasteczko, żeby nie powiedzieć taka trochę większa wieś (niecałe 20 tysięcy mieszkańców). Mieszkamy na "przedmieściu" więc wszędzie mamy daleko. Dobre to, że pod domem mamy chociaż Hyper U więc mogę w trzy minuty skoczyć po zakupy, odstając jednak swoje przy kasie w długich kolejkach. W Chalon obok naszej kamienicy mieliśmy Monoprix i Carrefour City więc biegło się po wodę, mleko czy śmietanę, szybko sprawnie i po krzyku. W obecnej sytuacji będę musiała "obadać" dni i godziny, w których wielki hipermarket jest najmniej oblegany (pewnie początek tygodnia i pory poranne).
Nasze nowe miasto leży dość wysoko bo ponad 800 m n.p.m. Z okna widzimy góry - nie za duże, ale zawsze coś więc widok mamy ładny :) Cieszę się też jak dziecko z balkonu ponieważ uwielbiam usiąść sobie z książką i pyszną kawą na tarasie zanurzając się w ciekawej lekturze i delektując się ciepłym, słonecznym dniem... Na razie na przesiadywanie na balkonie nie mogę sobie pozwolić, no chyba, że w zimowej kurtce z termosem gorącej herbaty pod ręką ;) Myślę jednak, że takie "ekstremalne" przygody odłożę na cieplejsze dni.
Póki co, to chyba tyle moi drodzy! Pozdrawiam Was serdecznie życząc miłego wieczoru i udanego tygodnia!