Saturday, September 6, 2014

Wiejskie klimaty

     Nie wiem jak Wy, ale od czasu do czasu lubię pojechać na wieś, odetchnąć pełną piersią i poczuć spokój i ciszę. Nie mogłabym mieszkać na głębokiej prowincji na stałe, gdyż czułabym, że trochę się duszę, ale takie wypady raz na jakiś czas, jak najbardziej mi odpowiadają. 

Podczas tegorocznych wakacji zawitaliśmy więc do Białostockiego Muzeum Wsi. Podstawowym powodem naszej wizyty w tym miejscu był przyjazd francuskich teściów do mojego rodzinnego domu w Białymstoku. W zeszłym roku rodzice mojego męża również odwiedzili Polskę i udało nam się ich zabrać na Mazury oraz do Białowieży. Tym razem chcieliśmy im pokazać coś typowo polskiego, swojskiego i regionalnego, a więc pomysł z wycieczką do Białostockiego Muzeum Wsi w Nadawkach uznaję za jak najbardziej trafiony. 

Moi teściowie kochają Polskę, mimo, iż przed poznaniem mnie, czyli swojej przyszłej synowej, nie mieli o naszym kraju zbyt wielkiego pojęcia. Podoba im się nasza kultura, gościnność, otwartość i różnorodność. Moja teściowa od dwóch lat uczęszcza też na kurs języka polskiego, który sprawia jej sporo trudności, ale też i wiele, wiele frajdy. Cieszę się, że rodzice mojego męża z tak wielką ochotą i entuzjazmem przyjeżdżają do Polski i chcą ją poznawać, smakować i oswajać. To rodowici Francuzi, ale z taką stereotypową, nadętą i wywyższającą się francuską rodziną, nie mają naprawdę nic wspólnego. Raduje to moje serce i cieszę się, że mogę im pokazać piękno naszego kraju krok po kroku.
Teściowie zwiedzili już w Polsce Warszawę (kilkakrotnie), Kraków, Wrocław, Białystok i Poznań. Następnym razem chcą zawitać również do Gdańska i do Torunia. Jeżeli macie jeszcze jakieś propozycje, które mogłabym podsunąć rodzicom mojego męża na kolejną wizytę w Polsce, to dajcie mi koniecznie znać!

Powracając jednak do Białostockiego Muzeum Wsi, to mieści się ono zaledwie kilka kilometrów od centrum stolicy województwa Podlaskiego, czyli Białegostoku. Na początku nie byłam do końca przekonana, czy pomysł z wycieczką w takie oto miejsce zainteresuje moich teściów, ale całe szczęście moje obawy szybko zniknęły. Przyznam szczerze, że od pierwszej chwili pobytu w Muzeum poczułam, że będzie to ciekawy dzień i że dowiem się wielu interesujących rzeczy.
Białostockie Muzeum Wsi można zwiedzać na własną rękę za 3 zł od osoby. Za tak symboliczną kwotę możemy pospacerować po terenie skansenu. Doradzałabym jednak wycieczkę z przewodnikiem - koszt: 12 zł od osoby, dzięki czemu można posłuchać ciekawych historii, a także zobaczyć wnętrza starych, wiejskich domów oraz eksponatów z bliska. My osobiście poprosiliśmy o przewodnika, który będzie po angielsku o wszystkim opowiadał - dzięki temu moja francuska rodzina mogła wszystko zrozumieć, a ja byłam zwolniona z tłumaczenia ;) 

Białostockie Muzeum Wsi oferuje również warsztaty etnograficzne, ogniska, imprezy plenerowe i wynajęcie obiektu. Jeżeli lubicie więc spokój, ciszę i marzy Wam się podróż po kartach historii polskiej oraz podlaskiej wsi, to polecam odwiedzenie tego urokliwego miejsca. 
Zapraszam Was na małą wycieczkę po Białostockim Muzeum Wsi - mam nadzieję, że Wam się spodoba i zachęci Was do odwiedzenia Podlasia.



























Wednesday, September 3, 2014

Wspomnienia z sierpniowych wakacji

     Wszystko co dobre, szybko się niestety kończy. Mój ostatni pobyt w Polsce był dość długi, gdyż w kochanej ojczyźnie spędziłam lekko ponad miesiąc. Jak zwykle czuję jednak niedosyt i w głowie wyliczam rzeczy, których nie zdążyłam zrobić, znajomych, z którymi nie udało mi się spotkać i miejsca, których nie starczyło mi czasu zobaczyć. No nic, pocieszam się faktem, iż do Polski będę wracać systematycznie co jakiś czas, a więc może kiedyś uda mi się wykonać 100% zaplanowanej normy ;)

Większość czasu spędziłam na rodzimym Podlasiu, udało mi się jednak zawitać do Warszawy oraz odwiedzić Trójmiasto. Nie wiem jak wygląda to u innych emigrantek, ale ja im dłużej mieszkam we Francji, tym częściej myślę o Polsce. Spotkałam się nawet z opiniami, że ją gloryfikuję, a w szczególności Warszawę... Może coś w tym jest, że po prostu wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma, a może ja po prostu kocham swój rodzinny kraj? Cóż złego jest w miłości do swoich korzeni, do piękna pędzącej stolicy i urokliwych krajobrazów Podlasia? Cóż niestosownego jest w zachwycie nad gdańską starówką, czy urokiem zimnego wybrzeża? Myślę, że to właśnie Polacy mieszkający na co dzień w Polsce nie doceniają piękna i wyjątkowości swego kraju, a ja - jako gość widzę i dostrzegam drobne szczegóły, które dla stałych mieszkańców są po prostu oczywiste i niewiele znaczące. Może robię się trochę sentymentalna z wiekiem? Może... ;)

Zapraszam Was dziś na małą wycieczkę po Warszawie i Gdańsku.
W stolicy zawitałam do Muzeum Fryderyka Chopina i Muzeum Historii Żydów Polskich. Pierwsze z nich polecam każdemu, kto choć trochę interesuję się naszym najsłynniejszym kompozytorem. W budynku obok muzeum znajduje się urokliwa kawiarnia oraz całkiem duży sklep z pamiątkami. Zaopatrzyliśmy się ta w drobne upominki dla francuskiej rodziny, jak również płyty CD dla nas - jak ja się cieszę, że mój mąż kocha Chopina tak samo jak ja :)
Muzeum Historii Żydów Polskich natomiast polecam odwiedzić w październiku bądź listopadzie, gdyż wystawa główna zostanie dopiero wtedy całkowicie zmontowana i oddana zwiedzającym.Sam budynek robi już jednak wielkie wrażenie, a i dwie wystawy czasowe, które miałam okazje zobaczyć również są warte uwagi.

Dzięki mojej przyjaciółce jeszcze ze szkoły podstawowej, Kasi, odkryłam całkiem sympatyczną knajpę w stolicy, a mianowicie Aioli na ul. Świętokrzyskiej. Dość ciężko tam o stolik, nawet na początku tygodnia, ale my miałyśmy szczęście i udało nam się dostać miejsca bez rezerwacji. Aioli wbrew pozorom nie jest moim zdaniem "lanserską" knajpą, ale fajną i klimatyczną restauracją ze świetną kuchnią. Porcje są spore, smaczne i jak na warszawskie realia - cenowo całkiem przystępne. Obsługa kelnerska też bez zarzutu - byłam dwa razy i nie mam naprawdę praktycznie żadnych zastrzeżeń. Jedyny minus, to lokalizacja - przy Świętokrzyskiej nadal trwają prace nad II linią metra, a więc jest dość głośno i brudno - nie ma więc mowy o ogródku. Jakbyście kiedyś jednak zastanawiali się gdzie smacznie zjeść w Warszawie w ciekawym wnętrzu, to polecam Aioli.

Kolejny post będzie dotyczył wizyty w Białostockim Muzeum Wsi - brzmi nudno? Sama byłam zaskoczona kiedy i jak minęły trzy godziny zwiedzania z przesympatyczną i kompetentną panią przewodnik. Tak więc miłego wieczoru i do następnego wpisu!

PS Jakość niektórych zdjęć może być nie do końca "profesjonalna", gdyż były robione telefonem.

Gdańsk, Stare Miasto

Gdańsk, Stare Miasto

Widok na Stare Miasto w Gdańsku z wnętrza gondoli diabelskiego młynu



Tego "pana" chyba nikomu nie trzeba przedstawiać ;)

Krakowskie Przedmieście, Warszawa












Aioli, ul. Świętokrzyska, Warszawa











Muzeum Fryderyka Chopina